statystyki

Ameryka stawia na dostawy LNG do Azji

autor: Monika Borkowska30.01.2018, 07:35; Aktualizacja: 30.01.2018, 12:45
MAE szacuje, że do 2040 r. dostawy LNG zwiększą się dwukrotnie

MAE szacuje, że do 2040 r. dostawy LNG zwiększą się dwukrotnieźródło: ShutterStock

Europa będzie tylko dodatkowym rynkiem zbytu dla gazu skroplonego z USA. Rosjanie mają więc szansę na utrzymanie pozycji.

Polska bardzo liczy na dostawy skroplonego gazu z kierunku amerykańskiego. Wpisują się one w strategię dywersyfikacji surowców strategicznych realizowaną przez krajowe firmy. To właśnie w tym celu wybudowany został terminal LNG w Świnoujściu, w którym skroplony surowiec jest regazyfikowany. Moc instalacji to 5 mld m sześc. rocznie. Ma być jednak zwiększona do 7,5 mld m sześc. W połowie ubiegłego roku dotarła do Polski pierwsza dostawa z USA. W listopadzie PGNiG podpisało zaś z Amerykanami średnioterminową umowę na zakup LNG. Problem w tym, że Europa, w tym Polska, nie jest dla Amerykanów „gazowym priorytetem”.

USA chcą stać się jednym z trzech największych eksporterów LNG, wraz z Australią i Katarem. Obecnie kraj ten inwestuje intensywnie w rozbudowę terminali, w których skraplany jest gaz ziemny. Rosnący eksport z USA zmieni układ sił na rynku. Amerykanie przez lata byli uzależnieni od zewnętrznych dostawców energii. Dzięki rewolucji łupkowej na tamtejszym rynku pojawiły się nadwyżki ropy i gazu. W 2016 r. zaczęli eksportować surowiec w postaci skroplonej, czyli LNG. Gaz skroplony ma objętość ok. 600 razy mniejszą niż w stanie pierwotnym. To ułatwia jego transport i magazynowanie.

Wzrost dostaw ze Stanów Zjednoczonych do Europy, która zużywa średnio ok. 500 mld m sześc. gazu, może osłabić pozycję Rosji, która w 2017 r. sprzedała na europejski rynek, według wstępnych szacunków, ok. 180 mld m sześc. surowca. Gazprom odczuje wzrost konkurencji, ale nie musi to oznaczać utraty pozycji na europejskim rynku. Amerykanie są zainteresowani głównie sprzedażą do Azji, istotnym kierunkiem ich eksportu jest też Meksyk. – Europa kontynentalna to tylko dodatek. Azja jest bliżej Stanów Zjednoczonych, co oznaczaniższe koszty transportu. No i gaz jest tam o 20–30 proc. droższy niż w Europie – wyjaśnia Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane