„Istotą problemu jest to, że ustawa dekomunizacyjna jest sprzeczna z konstytucją RP, a zarządzenie wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha jest sprzeczne i z konstytucją, i ustawą o samorządzie terytorialnym. Nie dajcie sobie wmówić, że co innego jest przedmiotem tej sprawy. Przedmiotem tej sprawy nie są żadne nazwiska – to jest hucpa. Ta ustawa gwałci konstytucyjną zasadę decentralizacji polskiego państwa” – powiedział w czwartek na konferencji prasowej prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz.

Spotkanie z dziennikarzami zorganizowano przed blokiem na gdańskim Przymorzu przy ul. Dąbrowszczaków, która ma być przemianowana na ulicę Lecha Kaczyńskiego.

Zdaniem Adamowicza, ustawa i zarządzenie wojewody pomorskiego „gwałci samodzielność samorządu terytorialnego”.

„Tu idzie o walkę o utrzymanie niezależności terytorialnego, zdobyczy III RP i rządu Tadeusza Mazowieckiego. Tu idzie o rzeczy fundamentalne, tu nie chodzi o Dąbrowszczaków czy Buczka, to jest temat zastępczy. Tu idzie o to, że PiS kolejnymi krokami chce zabrać uprawnienia samorządowi, i my, jako świadomi samorządowcy, nie będziemy szli jak barany na rzeź” – dodał prezydent Gdańska.

Jak podkreślił, wnosząc skargę „my nie dyskutujemy na temat tego czy innego nazwiska – nas to w ogóle nie interesuje”. „Nadawanie nazw placów i ulic należy wyłącznie do kompetencji rad gmin. Urzędnik administracji rządowej, jakim jest wojewoda, nie ma nic tutaj do gadania, nie ma prawa swojego nosa wtrącać w nie swoje sprawy” – stwierdził.

„To tak jakbym ja zarządzeniem gabinet wojewody pomorskiego nazwał np. imieniem Lecha Wałęsy albo Stefana Niesiołowskiego. Ten przykład, choć drastyczny, on pokazuje istotę sprawy. Myśmy się cofnęli zarządzeniem wojewody i tą ustawą do PRL-u. Posłanki i posłowie, którzy podnieśli rękę za tą ustawą zapomnieli, że coś w Polsce się zmieniło w roku 1989 r., że zlikwidowano jednolitą władzę państwową i przywrócono w Polsce samorządy terytorialne” - mówił.

Zaznaczył, że „w roku wyborów samorządowych” trzeba „wyraźnie powiedzieć, że tę pseudo patriotyczną, kłamliwą ustawą narusza się konstytucyjne prawa samorządu terytorialnego”.

„Jest to kolejny dowód na to, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią z natury antysamorządową; partią, która nie znosi autonomii i niezależności wspólnot lokalnych i chce rządzić z Warszawy” – ocenił Adamowicz.

Na konferencji prasowej poinformowano, że wraz ze skargą, która za pośrednictwem wojewody, ma trafić do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, władze Gdańska złożyły też wniosek do wojewody o zawieszenie zarządzenia zastępczego do czasu rozstrzygnięcia sporu przez sąd.

"Nie będę komentować zarzutów prezydenta Gdańska. Jedyne co na dziś możemy powiedzieć, to, że jak skarga do nas wpłynie - a z tego co wiem wysłana została do nas pocztą w środę - to zgodnie z obowiązującymi przepisami wojewoda ma 30 dni na przesłanie jej do WSA wraz z odpowiedzią na tę skargę i własną argumentacją dotyczącą zarzutów zawartych w skardze" - powiedziała PAP rzecznik prasowy wojewody pomorskiego, Małgorzata Sworobowicz.

Zarządzenia zastępcze wojewody pomorskiego w sprawie nadania nazw ulic w Gdańsku uprawomocniły się 29 grudnia ub. roku. O wydaniu zarządzeń zastępczych Dariusz Drelich poinformował w połowie grudnia na konferencji prasowej.

Wyjaśniał wtedy, że zarządzenia dotyczą ulic: Stanisława Sołdka (została zmieniona na Kazimierza Szołocha - działacza "S" w gdańskiej stoczni), Wincentego Pstrowskiego (na Henryka Lenarciaka - działacza "S" w gdańskiej stoczni i inicjatora budowy Pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku), Dąbrowszczaków (Prezydenta Lecha Kaczyńskiego), Leona Kruczkowskiego (Ignacego Matuszewskiego - ministra skarbu w II Rzeczpospolitej i żołnierza), Franciszka Zubrzyckiego (Feliksa Selmanowicza "Zagończyka" - żołnierza AK rozstrzelanego w 1946 r.), Mariana Buczka (Jana Styp-Rekowskiego - działacza narodowego, więźnia obozów koncentracyjnych) oraz Józefa Wassowskiego (na Anny Walentynowicz).

Dodał, że "nadawanie nazwy ulic jest przywilejem samorządów". "Nie z mojej winy Rada Miasta Gdańska przez rok nie skorzystała z tego prawa, które ma do nadania nazw ulic. (…) Moim celem nie było to, żeby tutaj tworzyć jakiś konflikt wokół tych spraw. Myślę że te postaci (zaproponowane jako nowi patroni - PAP) są na tyle ważne dla Polaków, że zostaną przyjęte, szczególnie przez władze samorządowe, ale też przez mieszkańców i te zarządzenia zostaną zrealizowane" - mówił Drelich.

W myśl tzw. ustawy dekomunizacyjnej samorządy miały czas na dokonanie zmian nazw ulic do 2 września 2017 r. W ostatnim dniu sierpnia prezydent Gdańska Paweł Adamowicz poinformował, że nie będzie podejmował działań ws. dekomunizacji nazw gdańskich ulic.(PAP)

autor: Robert Pietrzak