statystyki

Euro to konieczność

autor: Jędrzej Krakowski15.12.2017, 16:00; Aktualizacja: 16.12.2017, 10:23
przyszłość euro

O kształcie reformy eurostrefy, która działa w ramach UE, będą decydowały jej państwa członkowskieźródło: ShutterStock

 Nieprzewidywalność polityki amerykańskiej, destabilizacja polityczna na Bliskim Wschodzie, agresywne zachowania Rosji, ekspansja Chin, nawrót politycznego chaosu w Ameryce Łacińskiej powodują, że konieczne są działania umacniające Unię Europejską - wyjaśnia ekonomista Jędrzej Krakowski.

Reklama


Pilność tego nakazu wymaga przeprowadzenia korekt w funkcjonowaniu UE, tym bardziej że jej trwałości zagrażają dwa wewnętrzne niebezpieczeństwa – nacjonalistyczny populizm oraz kryzys euro. Ochrona przed tym pierwszym leży w sferze polityki, przed tym drugim – w reformie instytucjonalnej. Między tymi niebezpieczeństwami istnieje związek, co oznacza, że oba muszą być zniesione równocześnie. Taki jest cel reform Wspólnoty.

Choć pojawiają się głosy, że trzeba wypracować nowe fundamenty dla Unii, to względy polityczne i formalne jasno wskazują, że uzgodnienie nowego traktatu nie jest obecnie możliwe. Reformy muszą być więc dokonane przy wykorzystaniu obowiązującego układu. A ten pozwala na grupowe zacieśnianie integracji na podstawie zapisów o wzmocnionej współpracy.

Rozbroić prawicę

Nacjonalistyczna prawica kwestionuje dalszą integrację i postuluje w jej miejsce luźną współpracę suwerennych państw. Na tym tle przebiega dramatyczny oraz niekorzystny dla obu stron brexit. Przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się społecznego poparcia dla wrogiego UE nacjonalistycznego populizmu wymaga szybkich, zrozumiałych oraz widocznych korekt w działaniach Unii, które przywrócą wiarę obywateli Europy w to, że integracja chroni ich interesy.

UE jest słusznie krytykowana za niedostatek polityki społecznej, brak przejrzystości decyzyjnej i zbiurokratyzowane struktury. Komisja Europejska z wigorem piętnuje i nakłada kary na kraje członkowskie za deficyty budżetowe i zadłużenie oraz żąda ograniczeń wydatków socjalnych, bardzo mało przejmując się społecznymi konsekwencjami takich działań. Polityka oszczędności zalecana jest nawet wtedy, gdy powoduje stagnację, nikłe są natomiast rezultaty działania KE na rzecz skutecznego eliminowania utraty dochodów budżetowych państw członkowskich. Skandalem jest, że Komisja nie potrafi ukrócić kombinacji podatkowych niektórych państw członkowskich, na których tracą inne państwa Wspólnoty. Od kilkunastu lat w agendzie UE obecna jest debata na temat eliminacji spekulacji podatkowych oraz opodatkowania sektora finansowego. Przyjęcie odpowiednio silnych regulacji blokowane jest przez lobby wielkiego kapitału i niektóre uległe mu rządy. Oxfam, organizacja śledząca nadużycia finansowe na świecie, wymienia tu Irlandię, Cypr, Luksemburg, Holandię i Maltę. Zaś dyrektywa UE o przeciwdziałaniu praktykom unikania opodatkowania jest mocno dziurawa.

Likwidacja budżetowej asymetrii działania Komisji Europejskiej jest pierwszorzędnym zadaniem w reformie funkcjonowania UE. Komisja i Rada Europejska składały w przeszłości wiele obietnic korzystnych dla obywateli zmian w polityce UE – ale kończyło się na deklaracjach. Potrzebny jest nacisk opinii publicznej na rządy państw członkowskich, by projekt nowego programu nazwanego europejskim filarem praw socjalnych został uruchomiony. „Unię trzeba zdemokratyzować, wyrwać z rąk elit biznesowych” – pod takim hasłem działa paneuropejski ruch DiEM25 utworzony z inicjatywy byłego greckiego ministra finansów Janisa Warufakisa. DiEM przedstawia konkretne postulaty, które zwiększą skuteczność nacisku opinii społecznej na reformy unijne – w tym przede wszystkim pełną przejrzystość w podejmowaniu decyzji w UE. Inną ważną inicjatywą obywateli Europy jest kampania „The Robin Hood tax” na rzecz opodatkowania sektora finansowego.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Bert(2017-12-16 23:01) Zgłoś naruszenie 221

    EURO to konieczność dla : Francji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii - żeby rozłożyć swój dług na innych i dla Niemiec - żeby łatwiej pozbywać się swoich nadwyżek eksportowych i uzależniać od siebie dłużników.

    Odpowiedz
  • onepropos(2017-12-17 11:54) Zgłoś naruszenie 170

    Po co przyjąć euro? "aby rozroić prawicę"... oderwania od ekonomicznej rzeczywistości ciąg dalszy.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2017-12-16 17:03) Zgłoś naruszenie 72

    Euro to jeszcze krótsza smycz . Ale "za to" większa juma .

    Odpowiedz
  • obywatel(2017-12-19 11:21) Zgłoś naruszenie 60

    Euro to utrata suwerenności i V rozbiór Polski.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama