statystyki

Sierant: Zero, jakiego nie znamy

autor: Artur Sierant11.12.2017, 07:54; Aktualizacja: 11.12.2017, 09:08
statystyka, liczby

Pierwsze „zapisywanie” liczb najczęściej dotyczyło utrwalenia stanu posiadania inwentarzaźródło: ShutterStock

Rok temu miałem przyjemność przedstawić Państwu długą historię dojścia ludzkości do stosowanego obecnie systemu dziesiętnego („Jeden u ręki trzeciego urzędnika: felieton o dużej spółce”, DGP z 12.09.2016 r.).

Uprościłem wówczas opowieść i wyeliminowałem z niej coś, czego nie ma. Czyli zero. Podobnie jak koło i ogień jest ono uważane za jedno z największych odkryć dokonanych przez człowieka. W matematyce ma dwa znaczenia. Z pierwszym spotykamy się wszyscy od dzieciństwa (kto zjadł wszystkie cukierki?), poprzez okres młodości (kto wypił całe piwo?), do dorosłości (zawartość portfela przed wypłatą).

Pierwsze „zapisywanie” liczb najczęściej dotyczyło utrwalenia stanu posiadania inwentarza. Jeżeli jednak czegoś nie było? To nie było potrzeby sięgania po papirus, węzełki czy glinianą tabliczkę, aby ów fakt, że czegoś nie ma, odnotować. Dziecko powie „nie ma cukierków”, a student... lepiej nie cytować. Choć słyszę nieraz, jak młodzi ludzie mówią, że mają czegoś „zerowy stan”.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane