O godzinie 07:17 za euro trzeba było zapłacić 4,2480 zł, dolar kosztował 3,5550 zł, frank 3,71400 zł, a funt 4,6825 zł. We wszystkich 4. przypadkach są to poziomy zbliżone do  tych z poniedziałkowego zamknięcia, gdy złoty stracił do umacniającego się na świecie dolara i brytyjskiego funta, nie zmienił swej wartości do euro, jednocześnie zyskując do tracącego na rynkach globalnych szwajcarskiego franka.

To co zwraca uwagę w poniedziałkowym zachowaniu złotego to fakt, że obserwowana wówczas silna poprawa klimatu inwestycyjnego na świecie, co było związane z mniejszą siłą huraganu Irma w USA i brakiem w weekend testu atomowego w Korei Północnej, nie zdołało go wesprzeć do koszyka walut. Tę słabość można wiązać z dość zaskakującą wypowiedzią Eryka Łona z Rady Polityki Pieniężnej (RPP) nt. stóp procentowych. Jednak tylko częściowo, bo podobnie relatywnie słabo zachowywał się m.in. węgierski forint.

Wracając natomiast do Łona z RPP, to uznał on, że wobec obserwowanego od grudnia umocnienia złotego, co oddziałuje na gospodarkę jak podwyżki stóp procentowych, a także wobec słabej dynamiki inwestycji w Polsce, w najbliższych miesiącach może być konieczne cięcie stóp procentowych o 50 punktów bazowych. To stanowisko stoi w kontrze do rynkowych oczekiwań (pierwsza podwyżka stóp w IV kwartale 2018) i tendencjom światowym. Zaskakuje ono nawet jeżeli uwzględnimy, że Łon jest czołowym "gołębiem" w Radzie. Wprawdzie trudno jego słowom przypisać jakiekolwiek wartości prognostyczne, ale już obok niej nie można przejść obojętnie. Sugeruje bowiem, że zdominowana przez "gołębi" obecna Rada (7 na 10 członków), może znacznie dłużej wstrzymywać się podwyżkami stóp niż to teraz jest wyceniane.

Bez większych emocji inwestorzy przyjęli wczorajsze dane o inflacji konsumenckiej w Polsce. Zgodnie z odczytem flash inflacja wzrosła w sierpniu do 1,8 proc. z 1,7 proc. miesiąc wcześniej, pozostając jednak dużo niższą niż w Czechach (2,5 proc. R/R), czy na Węgrzech (2,6 proc. R/R). Obecnie nie ma obaw przed jej przyspieszeniem. Końcówka roku, z uwagi na efekty bazy, przyniesie spadek cen i powrót inflacji do 1,5 proc.

Tak samo bez wpływu na notowania złotego pozostaną publikowane dziś o godz. 14:00 przez Narodowy Bank Polski (NBP) dane o inflacji bazowej w Polsce. W sierpniu oczekiwany jest jej wzrost do 0,9 proc. R/R z poziomu 0,8 proc. Nawet gdyby wzrost był silniejszy to i tak nie wpłynie to na zmianę oczekiwań co do terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych. A tym samym nie wpłynie na kurs złotego.

Dużo większe emocje, tyle tylko, że jedynie na GBP/PLN, powinna wywołać przedpołudniowa publikacja raportów inflacyjnych z Wielkiej Brytanii. W sierpniu oczekuje się wzrostu inflacji konsumenckiej do 2,8 proc. R/R z 2,6 proc. w lipcu i jednoczesnego wyhamowania inflacji producenckiej do 3,1 proc. z 3,2 proc. Dane te będą interpretowane w kontekście przyszłych decyzji Banku Anglii ws. polityki monetarnej. Szczególnie, że najbliższe posiedzenie banku jest w czwartek. Stąd też wyższa inflacja na Wyspach wzmocni funta, powodując wzrost notowań GBP/PLN, podczas gdy niższa wywoła odwrotną reakcję.

Podsumowując, we wtorek złoty powinien przede wszystkim pozostawać pod wpływem czynników globalnych. Za wyjątkiem pary GBP/PLN, której losy będą ściśle uzależnione od danych z Wielkiej Brytanii, poprawa klimatu inwestycyjnego na świecie sprzyja złotemu, sugerując jego umocnienie. Przykład wczorajszego dnia, gdy okazji do umocnienia razem ze złotym nie wykorzystał również węgierski forint pokazuje jednak, że takie proste przełożenie nie zawsze ma miejsce.

Marcin Kiepas, główny analityk Fundacji FxCuffs